wtorek, 12 lutego 2019

"Koszmary zasną ostatnie"

Dzielicie literaturę na damską i męską? Ja raczej nie, przecież zawsze znajdzie się jakiś miłośnik romansu, czy miłośniczka horroru, czyli gatunków, które stereotypowo nie powinny ich interesować. A mimo to, ostatnio przeczytaną książkę: "Koszmary zasną ostatnie" Roberta Małeckiego, zaliczyłabym właśnie do literatury męskiej. Powieść ta jest trzecią, czyli ostatnią częścią serii o Marku Benerze. Na wstępie muszę uprzedzić, iż czytałam ją w oderwaniu od pozostałych części, a to z tej prostej przyczyny, że nie wiedziałam o ich istnieniu. Ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w lekturze, nie czułam specjalnego deficytu brakiem przeczytania wcześniejszych.

Mroźny luty 2017 roku. Podczas śnieżnej zawieruchy Marek Bener rozpoczyna poszukiwania ofiary mobbingu i chorującego na depresję Jana Stemperskiego. Mężczyzna zapewne targnął się na życie, dlatego dziennikarz zamierza szybko odnaleźć jego zwłoki i rozbroić własną, wciąż tykającą bombę problemów. Parę miesięcy wcześniej dostał zdjęcie, które zrujnowało go psychicznie, a teraz trzyma w rękach kolejne. Owładnięty strachem i sparaliżowany niemocą powinien stanąć do walki, której stawką będzie prawda o losie jego zaginionej żony. Ale Bener sam już nie wie, czy – w obliczu nowych faktów – woli poznać tę prawdę, czy śnić wciąż na nowo te same koszmary… 
(źródło: wydawnictwo)

Książka Roberta Małeckiego porusza kilka wątków kryminalnych. Marek Bener, dziennikarz, zajmuje się sprawą zaginionego Jana Stemperskiego, którego podejrzewa o samobójstwo, mimo, iż żona, które zleciła mu jego odnalezienie jest pewna, iż nie byłby w stanie tego uczynić. Dodatkowo, myśli i działania Bener kieruje na odnalezienie młodego mężczyzny, który zdaje się mieć coś wspólnego z zaginięciem jego żony. W międzyczasie zastanawiamy się nad prawdziwym motywem zniknięciem przyjaciela Benera, a także paru innych wątków, które w końcu składają się na jedną całość. Akcja powieści rozwija się dość powoli jednak język powieści jest dynamiczny, a akcja spójna, nie ma więc czasu na nudę. Co i rusz pojawia się nowy trop, podejmowany jest nowy krok, bądź pojawia się nowy bohater. Wszystko to sprawia, że chce się czytać dalej, nie przerywając, a co najważniejsze, wątki się nie plączą ani nie tracą. Finalnie wszystko się ze sobą spójnie łączy.


Najważniejszą postacią w powieści jest wspomniany już Marek Bener, który jest dość irytującym człowiekiem. Jego spowolnione myślenie, czarno-białe spojrzenie na wydarzenia, niepodejmowane kroki, 'lekko' mnie irytowały, dlatego cieszyłam się, że ma obok siebie przyjaciół, którzy za niego podejmowali się konkretnych działań i posuwali akcję do przodu. Tak naprawdę, Marek Bener, zajmował się głównie przygotowywaniem sobie grzańca, bądź jego piciem. Sam w sobie był dość nudną postacią, a powtarzalność jego czynów i nawyków denerwująca. Jednak mimo tych wielokrotnych powtórzeń, szerokiego rozbudowania akcji o sprawy poboczne, autor stworzył zgrabną historię, którą z zainteresowaniem śledziłam. Akcja nie pędzi do przodu, ale trzyma tempo i dobrze się ją czyta.

Jeżeli chodzi o samą zagadkę kryminalną, (a właściwie zagadki), to mnie zaciekawiły. I mimo, iż główny bohater spowalniał akcję, wykonywał niezrozumiałe ruchy, co wyglądało tak jakby autor chciał wydłużyć odkrywanie i dochodzenie do sedna, to muszę przyznać, że czytałam ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Akcja mnie wciągnęła, sprawy były interesujące i mimo ww. mankamentów spędziliśmy przyjemne chwile. Robert Małecki potrafił logicznie i spójnie połączyć wiele wątków w jedną zgrabną całość, uwierzyłam mu i mimo, iż nie sięgnę do poprzednich tomów, (nie lubię się cofać), to polecam Wam zaznajomienie się z prozą Roberta Małeckiego, bo widać, że ma on smykałkę do kryminałów i może nas jeszcze niejeden raz zaskoczyć. Ja z pewnością, z przyjemnością i ciekawością sięgnę po kolejne dzieło autora.
Ocena 7/10

28 komentarzy:

  1. Lubię książki Małeckiego. Tej jeszcze nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze z nim spotkanie, ale chętnie sięgnę po coś jeszcze :)

      Usuń
  2. A ja tam lubię horrory, nawet jeśli to literatura męska :) Może przeczytam, bo mnie zaciekawiła ta książka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę ich nie czytać; mam małe mieszkanko, głupio byłoby się bać iść do toalety ;D

      Usuń
  3. Już sam tytuł mnie przeraża ,ale czasem lubię się bać, więc będę miała go na uwadze. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uspokajam: strachu w tej książce nie znajdziesz ;), chociaż jeden z koszmarów Benera był naprawdę koszmarny ;)

      Usuń
  4. Akurat ta pozycja szczególnie mnie nie zachęciła..

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam u siebie w kolekcji jeszcze tej książki.Ciekawe czy by mnie zainteresowała
    https://blogujemytestujemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o nazwisko Małecki, to do tej pory zdążyłam się zapoznać tylko z dziełami Pana Jakuba, z Panem Robertem jakoś nie było mi po drodze. Nie wiem czy teraz czuję się zachęcona, ale zaciekawiona na pewno - szkoda tylko, że mam kiepskie doświadczenia z rodzimymi autorami kryminałów, bo trochę mnie to zniechęca...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię nie lubić głównego bohatera ;) Zdarzało mi się odłożyć na bok książkę po przeczytaniu o czymś, co dana osoba zrobiła i mnie zraziło. Ale sam "męski kryminał" lubię, więc zapamiętam tego pana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj mnie irytował, chyba miał za dużo męskich cech, których nie lubię ;)

      Usuń
    2. A w ogóle to Ci powiem, że w pierwszej chwili zerknęłam na tytuł i przeczytałam "Komary zasną ostatnie". I tak myślę, o czym to może być? O upalnej nocy na Mazurach czy jak? ;)

      Usuń
    3. To może być świetny pomysł na horror; zapisz zanim zrobią to inni :D

      Usuń
    4. https://www.filmweb.pl/film/Komary-1994-214944

      Za późno... :(

      Usuń
  9. Trochę już słyszałam o twórczości autora, ale jeszcze się z nią nie zapoznałam. Niedługo nadrobię zaległości. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zadałaś ciekawe pytanie - czy jest coś takiego jak literatura kobieca i męska... myśląc stereotypowo, to tak - romanse dla dam, thirllery dla dżentelmenów. Jednak tak jak piszesz, taki podział ma cienka granicę i wszystko właściwie się już przenika.... Mi również źle się czyta książkę gdy nie lubię głównego bohatera;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się, ale są książki, które zaczyna się czytać i od razu można rozpoznać, czy napisana została przez mężczyznę czy kobietę.

      Usuń
  11. W końcu muszę przeczytać coś tego Autora!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio pojawia się coraz więcej ciekawych polskich kryminałów. Na razie jestem wierna Mrozowi, ale na Małeckiego też przyjdzie kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mroza przeczytałam 2 powieści i jedna mi się nawet podobała ;)

      Usuń
  13. Trochę obawiam się że ten bohater mogłby mi popsuć przyjemność z czytania

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.