czwartek, 6 czerwca 2019

"Architektura uczuć"

Kiedy David Arnaud, światowej sławy architekt, przyjeżdża do Polski, aby zrealizować prestiżowy projekt, nawet nie podejrzewa, że ta wizyta na zawsze odmieni jego życie. Niezdolny do miłości i nieskory do kompromisów mężczyzna zostaje zmuszony do współpracy z odważną i zadziorną Oliwią. Początkowa niechęć przeradza się w zmysłową grę o dominację, nie tylko na płaszczyźnie zawodowej. David jednak skrywa tajemnicę, która może sprowadzić na nich śmiertelne niebezpieczeństwo. Wplątany przez przyjaciela w brudne porachunki, nieświadomie stawia na szali życie zarówno swoje, jak i Oliwii.
Czy dwie skrzywdzone dusze będą w stanie pokonać przeciwności losu? A może skrywane sekrety sprawią, że wszystko runie niczym domek z kart?



"Architektura uczuć" to książka z okładką, która sugeruje pełnowymiarowy romans. Ładna, przykuwająca uwagę, zdająca się skrywać tajemnice, które oczywiście chcemy poznać. Zaskoczenie następuje już w chwili otwarcia książki po przeczytaniu pierwszych zdań prologu, które czyta się jak wstęp do świetnego thrillera. Czytane słowa zaskakują, wywołując całą gamę emocji, jednocześnie obiecując nietuzinkowość w podejściu do tematu. Napięcie i ciekawość są odczuwane od pierwszego zdania. Autorka postawiła na mocny akcent i szok, który spowodował, że nie mogłam już odłożyć tej książki na później.

Bohaterami "Architektury uczuć" jest dwoje młodych ludzi. Oliwia to polska architektka, współwłaścicielka biura architektonicznego w Krakowie, która została oddelegowana do pracy przy dużym projekcie, który musi dzielić z Davidem, światowej sławy architektem, właścicielem dużej, międzynarodowej firmy. Para, zanim się zobaczyła, już nie pałała do siebie sympatią. David, nie potrafi współdziałać ani iść na kompromisy z kimś, kogo uważa za niepotrzebnego, na dodatek zbyt zadziornego i zbyt pewnego siebie. Oliwia natomiast uważa go za gbura, który ma o sobie za wielkie mniemanie. Odważna kobieta nie pozwala sobą pomiatać i spychać na drugi plan. W tym momencie relacja bohaterów jest dość zabawna. Ich interakcje są ciekawe chociaż, (dotyczy to zwłaszcza Oliwii), momentami zbyt przesadzone. 

Oliwia mimo pewności siebie, sukcesów w pracy, reaguje dość dziecinnie, zdecydowanie bardziej podoba mi się wyważona postać Davida. Stosunki między bohaterami dość długo nie wychodzą poza przedstawione wyżej ramy i to jest ogromny plus, a jeszcze większym plusem jest to, że autorka w ogóle nie skupia się na romansie, a wprowadza do powieści wątek kryminalny. Równolegle toczone wydarzenia czyta się świetnie. Meg Adams potrafi zaciekawić oraz zbudować napięcie, które powodują, że książkę czyta się niezmiernie szybko i z wielką ciekawością. Nowe wątki wplatane są w odpowiednich momentach i uzupełniają naszą wiedzę o bohaterach, rzucając na ich zachowanie nowe światło.
Rzadko się zdarza by obyczajówki, czy romanse potrafiły mnie zaskoczyć. Wszystko w nich toczy się raczej utartym schematem. W "Architekturze uczuć" spotkała mnie miła odmiana. Wydarzenia i zakończenie mnie zaskoczyły, co więcej, zaskoczyły pozytywnie. Nie czuję wydumania, wszystko jest logiczne i aż sama się sobie dziwię, że nie wpadłam na takie rozwiązanie. Brawo!

Książka Meg Adams jest traktowana i opisywana jako romans. Faktycznie, liczmy się z tym, że sceny seksu tam są. Na szczęście są one napisane z wyczuciem oraz smakiem i nie stanowią całości powieści. Rzekłabym nawet, że stanowią tylko jej tło. Tło rozwijającej się relacji. Relacji opartej na strachu, nadziei, niespełnionej miłości, pożądaniu, a przede wszystkim powoli rodzącego się uczucia. Tło rozgrywki, której nie rozumieją, a w którą oboje zostają wplątani. Wątek kryminalny - powtórzę - bardzo dobry. Największym i chyba jedynym minusem "Architektury uczuć" było dla mnie zachowanie Oliwii, przypominające zachowaniem rozkapryszoną nastolatkę, a nie dorosłą kobietę. Jej uciekanie, zmienne nastroje mnie irytowały, ale na szczęście David stawał na wysokości zadania więc dało się je przeżyć ;)

Podsumowanie: Niezwykle udany debiut polskiej autorki Meg Adams. Zaskakujący wątek kryminalny oraz smacznie podany romans to jego niezaprzeczalne atuty. Ciekawe biografie bohaterów, dobrze utrzymane napięcie, nie do przewidzenia finał. Z drobnymi minusami, ale polecam!
Ocena: 7/10


34 komentarze:

  1. Gratuluje autorce udanego debiutu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że autorka zadebiutowała z sukcesem 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się cieszę i takie książki to ja mogę czytać;D

      Usuń
  3. Zgadzam się, bardzo miło wspominam lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie zapoznam się z twórczością autorki :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie można tylko z powyższym debiutem, ale myślę, że autorka nie poprzestanie na tym :)

      Usuń
  5. No proszę jaki ciekawy romans. Dawno żadnego nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziała ta książkę ale wcale mnie nie zainteresowała. Po twojej recenzji to się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się:) Ja nie przepadam za czystymi romansidłami, czy erotykami. Tutaj jest to odpowiednio dawkowane, a na dodatek mamy świetnie prowadzony wątek kryminalno-sensacyny :)

      Usuń
  7. "debiut polskiej autorki Meg Adams". Nie rozumiem tego przyjmowania angielskich pseudonimów. Po co? Książka raczej nie w moim guście, a biorąc pod uwagę, że mam strasznie dużo egzemplarzy recenzenckich i bardzo mało czasu, to raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię debiuty, a skoro ten potrafi zaskoczyć to chętnie sięgnę po tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lektura tej książki już za mną i osobiście jestem nią oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ją w planach :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Coraz częściej ostatnio daję szansę debiutom, także jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytam taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dużo sobie po tej książce obiecuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi jak bardzo fajna, wakacyjna lektura. Chyba będę musiała poszukać tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze zapowiadające się debiuty to coś co lubię;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Opis wydaje się mało ciekawy, ale po twojej recenzji myślę, ze właśnie warto sięgnąć po ten romans.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam być w ten sposób zaskakiwana, książkę mam w planach

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.