środa, 9 października 2019

"Abecadło Pierdziołki"

"Abecadło Pierdziołki" to piąta z cyklu książka o Panu Pierdziołce z krótszymi i dłuższymi rymowankami, które w dużej mierze znamy z dzieciństwa. 

Tym razem to nie nasz kultowy bohater spadł, lecz z szafy spadło mu abecadło do kieszeni, a on pogmerał, powybierał i ułożył po swojemu literki. Literkom przyporządkował wiersze, wierszyki, rymowanki, powtarzanki… Będzie więc znowu śmiech, chichotanie, figle i zabawa, ale przy okazji także nauka. Bo oto na przykład dowiemy się, kim był Wincenty Priessnitz, który „wymyślił prysznic i odtąd ludzie nie chodzą w brudzie” i co ma wspólnego Mikołaj Rej z gęsiami – nikt nie będzie się nudził!


Do tej pory tylko słyszeliśmy o Pierdziołkowym cyklu, dopiero teraz trafiła w nasze, moje i córki ręce, ale niestety w nich nie zostanie...

Moja córka od najmłodszych latek ma do czynienia zarówno z prozą jak i poezją. Bardzo lubiła i lubi wiersze. Często czytamy je wspólnie, bo i ja pałam do nich sympatią. Wiersze takich poetów jak Tuwim, Brzechwa czy Gałczyński to klasyka, która mimo upływu lat nie traci na świeżości i uniwersalności. Bez obaw możemy czytać je młodszym, jak i starszym dzieciom. Z Panem Pierdziołką jest inaczej. Duża część wierszyków jest niestosowna i głupia, młodszym niż moje 6-letnie dziecko w ogóle bym ich nie czytała - niektórych nawet starszym bym nie pokazywała.

W "Abecadle Pierdziołki" mamy rymowanki znane nam z dzieciństwa, jak chociażby:

"Nie śmiej się, dziadku,
Z cudzego wypadku.
Niejeden się śmiał I to samo miał."
**
"I co? Zatkało Kakao?
- Kakao nie zatyka, bo nie ma patyka"

Mamy też, i one niestety przeważają, rymowanki, którymi - moim zdaniem - nie ma potrzeby zaśmiecać dziecku głowy:

"Siedziałem na stole,
Merdałem w rosole,
A na to mamusia,
Że jej synek siusia"
**
"Poszła mucha na zakupy,
chciała kupić kilo kupy,
lecz jej kupy nie sprzedali,
tylko bąka wąchać dali."
**
"Siedzi Misiu na kanapie,
Palcem sobie w uchu drapie.
Co wydłubie, to zajada,
Jaka smaczna marmolada!"

Czy naprawdę musimy dziecku czytać o kupach, bąkach, spadających głowach, uczyć zwrotów typu: ty baranie? Po co? W jakim celu sprowadzać jego chłonny umysł do takiego prymitywizmu? Ja wychodzę z założenia, że książki mają ubogacać świat dziecka, poszerzać horyzonty, pokazywać piękno. Szczerze mówiąc nie wiem, po co zamieszczać w książce dla dzieci takie niestosowne teksty? Jaki ma być tego cel? Oczywiście są dzieci, które rozbawią teksty o kupach itp. sprawach, ale czy to znaczy, że sami mamy je im podsuwać?

Nie mogę jednak powiedzieć, iż czytając "Abecadło Pierdziołki" źle się bawiłam. Bawiłam się całkiem nieźle bo przypomniałam sobie parę rymowanek z dzieciństwa, parę tekstów nieznanych też mnie szczerze rozbawiło, a moją córkę? Nie bardzo. Te o których wspomniałam nie wydały jej się śmieszne, a takich, które naprawdę ją rozbawiły było niewiele. Wiele tekstów było obrzydliwych, parę żenujących, gdyby oddzielić je od reszty to tych pozytywnych, które z czystym sumieniem mogłabym przeczytać dziecku zostaje naprawdę niewiele.

Co do samego wydania książki. Duże strony, wystarczająco duża czcionka, wierszyki okraszone ilustracjami i twarda okładka to mogłyby być plusy książki. Niestety, strona wizualna, czyli ilustracje nie są szczególnie piękne, kolory przygaszone nie przyciągają wzroku dziecka, ale niektóre fajne i smieszne. Nie rozumiem także, co w książce dla dzieci robi Adolf Hitler i wierszyki do niego nawiązujące? Nie mówię, że to nie jest śmieszne. W odniesieniu do wierszyka obok, nawet pasuje, ale to jest książka dla dzieci... chyba.

My już wiemy, że kolejnych książek z cyklu czytać nie będziemy. A Wy? Czytaliście je już? Może macie odmienne do mojego zdanie? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii, bo moim zdaniem, te wierszyki są bardziej dla dorosłych niż dla dzieci.
Ocena: 3/10

31 komentarzy:

  1. Raczej nie pokuszę się o zakup tej pozycji książkowej. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej serii i nie zamierzam. Początek tytułu skojarzył mi się z kolei, z książką, którą miałam jak byłam dużo młodsza niż teraz jestem :). Nie pamiętam już tytułu, ani autor, ale niektóre teksty jak i grafię tak, więc sprawdzę jak wrócę do rodzinnego domu. Może jeszcze nie ''daliśmy'' jej drugiego życia.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że seria tak słabo wypadła, bo szukałam czegoś dla młodszego rodzeństwa. Możesz coś polecić? :)
    Dodaje się do grona czytelników! Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jakim wieku młodsze rodzeństwo? Jest świetna książka, tego samego wydawnictwa"Leśni bracia" https://feminadomi.blogspot.com/2017/05/lesni-bracia.html
      Ciekawe przygody, siła braterskiej więzi i siła wyobraźni - świetna! I to zarówno dla dziewczynek jak i chłopaków :)

      Usuń
  4. Czasem dobrze zapowiada się lektura, a niestety nie spełnia oczekiwań :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie podobają mi się pewne rymowanki - wiesz które... nie są ani zabawne (chocia ż najprawdopodobniej takie miały być) ani ładne ani przyjemne... masz rację nie ma sensu zawracać nimi głowy. Miało wyjść fajnie a wyszło... no nieciekawie.... ale nie ma książek idealnych. Może komuś innemu się spodoba. MNie osobiście ta nie wydała mi się ciekawa ale i tak bywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to była książka dla dorosłych to, co innego, ale książki dla dzieci powinny nadawać się do czytania dzieciom :) Ale masz rację, na pewno komuś przypadną do gustu i nie będzie miał oporów przed czytaniem ich dziecku.

      Usuń
  6. Hitler? Serio? Masakra... Ja też miałam jedną książkę z tej serii i więcej nie zamówiłam. Tak "odważna" jak ta w tematyce nie była, ale i tak nie zrobiła na mnie jakiegoś powalajacego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że ta publikacja bardziej nadaje się dla rodziców niż dla dzieci.

      Usuń
  7. Niektóre rymowanki bardzo mile mi się kojarzą... Lecz niektórych wolałabym nie dawać do czytania dla mojej córki...

    OdpowiedzUsuń
  8. Patrząc z perspektywy dorosłego, faktycznie nie pokazywałabym dziecku takich wierszyków. Patrząc z perspektywy dziecka, to byłyby najlepsze wierszyki świata :) Patrząc tak obiektywnie, chyba jednak sa ciekawsze wierszyki, które można maluchowi poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre podsumowanie, cała Twoja wypowiedź w punkt;)

      Usuń
  9. Mam podobne przemyslenia po przejrzeniu tej ksiazki, a na razie ja tylko przekartkowalam. Myslam, ze moze przesadzam,ale to czym piszesz plus zwroty cymbale czy baranie jakos nie zachecaja mnie do czytania tego dziecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją macie? Bardzo mnie ciekawiła, ale jak widac zupelnie niepotrzebnie ;)

      Usuń
    2. Mnie zackikawila bo to rymowanki, ale jak je przeczytałam to przeżyłam lekkie zniesmaczenie

      Usuń
  10. Trochę jakby autor wcisnął tam wszystko co mu wpadło do głowy. Masz racje nie ma co wciskać dzieciom prymitywnych żartów, zwłaszcza, że te nawet nie brzmią śmiesznie. Serio są lesze żarty o kupach ;p. Książka taka trochę z tyłka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam doświadczenia, mało w życiu słyszałam dowcipów o kupach;D ale moje dzieciństwo jakoś nie było przez to uboższe - tak mi się wydaje;D myślę więc, że i córka przeżyje bez tych wierszy;)

      Usuń
  11. Rzeczywiście dziwne są te niektóre wierszyki. Widziałam sporo pozytywnych opinii o tej książce na IG, ale widzę, że jednak ta pozycja nie jest taka wspaniała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo inni są mniej krytyczni, albo zadziało słynne - 'egzemplarz recenzencki'...

      Usuń
  12. Chyba nie do końca łapie ich przekaz, daruje sobie hehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być śmiesznie... I miejscami nawet jest, ale właśnie - miejscami

      Usuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.