niedziela, 15 marca 2020

"Serce z kamienia" Katarzyna Misiołek


Katarzyna Misiołek to autorka, która nie boi się podejmowania trudnych, kłopotliwych, czy kontrowersyjnych tematów, jednak co najważniejsze, nigdy nie są one oderwane od rzeczywistości. "Serce z kamienia" to powieść bardzo współczesna, z niezwykle życiowym problemem.  

A mówią, że macierzyństwo jest takie cudowne...
Weronika wpadła w panikę, kiedy dowiedziała się o kolejnej ciąży. Miała już czteroletnie bliźniaczki, a na bliskich nigdy nie mogła liczyć. Poza tym nie siedziała bezczynnie w domu – prowadziła popularny blog o macierzyństwie, organizowała sesje zdjęciowe, żyła w biegu. Nie planowała trzeciego dziecka.

Po narodzinach synka uwierzyła, że da sobie radę. Ale mały całymi nocami płakał, bliźniaczki były o niego zazdrosne, a mąż przesiadywał do późna w firmie. Kobieta zapadała się w otchłań beznadziei. Towarzyszył jej ciągły, rozdzierający płacz dziecka. Słyszała o depresji poporodowej, ale nie sądziła, że przydarzy się właśnie jej.

Tamtej nocy marzyła tylko, żeby synek chociaż na chwilę ucichł. Naprawdę nie chciała go skrzywdzić, nie była wtedy sobą… A może jednak? 

Autorka poruszyła w swojej książce parę trudnych i ciekawych tematów. Blogowanie, które tylko z pozoru jest piękne, łatwe i przyjemne, jakby na przekór cudownym zdjęciom zamieszczanym przez blogerki, małżeństwo, które może wyglądać jak z bajki, a w rzeczywistości jest dramatem dwojga, widzących tę samą rzeczywistość w zupełnie inny sposób, ludzi oraz macierzyństwo. Najnowsza powieść Katarzyny Misiołek to nielukrowany obraz macierzyństwa i to macierzyństwa niekoniecznie chcianego. Główną bohaterką i narratorką powieści jest Weronika - była modelka, żona swojego (majętnego) męża, blogerka, matka dwóch niesfornych córek - bliźniaczek. Jej życie, jak życie  ogromnej liczby kobiet, kręci się wokół gotowania, sprzątania, wychowywania dzieci i ... dogadzania mężowi. Zmęczona, jednakże nie na tyle by zawiesić prowadzenie bloga, rozgoryczona, jednak nie na tyle by kazać mężowi obsługiwać się samemu, trwa w swojej szarej rzeczywistości. Weronika stara się jak potrafi połączyć natłok domowych obowiązków z wymaganiami męża, nie rezygnując przy tym z pasji, jaką jest blogowanie. Tylko, że to blogowanie jest o dziewczynkach, więc jej pasja determinuje życie córek, które niekoniecznie nadal mają z tego frajdę. 

Obok dramatu matki, którą macierzyństwo przytłacza, autorka nie zapomina także o dramacie kobiet, które zrobiłyby naprawdę wiele by dziecko posiadać. Siostra Weroniki jest taką właśnie kobietą. Nie potrafi cieszyć się życiem, nie potrafi nie chcieć i nie marzyć o macierzyństwie, a to sprawia, że nie jest w stanie Weroniki wspierać i jej pomagać. Nie przeszkadza jej to jednak złożyć siostrze pewnej propozycji...

"Serce z kamienia" obrazuje poniekąd studium rozwoju depresji. Tutaj nie jest on cichym i podstępnym potworem. Bohaterka żali się przyjaciółkom, że jej źle, wspomina nawet o tym mężowi. Mówi, że nie jest gotowa na kolejne dziecko, które niezaplanowane pojawiło się w jej brzuchu, jak to jednak bywa i w rzeczywistości, wszyscy bagatelizują problem. Przecież jak można nie kochać swojego własnego dziecka? Jak można nie radzić sobie z wychowywaniem cudownych mądrych córeczek? Jak można nie umieć połączyć tego z dbaniem o dom i styranego pracą męża? I tutaj przechodzimy do kolejnego problemu - małżeństwa Weroniki i Wiktora. Obraz małżeństwa, który przedstawia autorka to jakby osobny dramat. Człowiek, który myśli, że skoro zarabia, dniami i nocami haruje jak wół, to w domu już nic nie musi nie jest jakimś książkowym, fantastycznym tworem. Jestem pewna, że znacie małżeństwa, których relacja tak właśnie wygląda.

Nie jestem bezkrytyczna w stosunku do książki Katarzyny Misiołek. Przeszkadzało mi zakończenie i dodanie do książki kolejnych dwóch dramatów, których już nie było czasu rozwijać. Niepotrzebne, bo książka w swojej wymowie była dobra, a tak, zakończenie niepotrzebnie jeszcze je komplikowało. Muszę także przyznać, że z główną bohaterką się nie polubiłam. Jej wahadłowy stosunek do męża mnie przerastał. Od złości, żalu po miłość, od wybielania po gorzkie utyskiwania. Poza tym blogerka z tysiącami obserwatorów, bardzo popularna, zarabiająca na swoim blogu nie była w stanie sama zatrudnić pomocy domowej? Rozumiałabym kobietę zdaną tylko na męża, ale w sytuacji bohaterki coś mi się nie zgrało. Niemniej temat bardzo ciekawy i pokazujący, że żyjący w złotej klatce nie są oderwani od problemów, które i ich mogą prowadzić do samozagłady.
Katarzyna Misiołek jest autorką, na której książki zawsze czekam, i które polecam Waszej uwadze. 
Ocena: 7+/10    

47 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze nic od tej autorki, ale będę mieć jej nazwisko na uwadze, skoro warto. Teraz jednak raczej nie skuszę się na tę konkretną książkę, bo obecnie wolę lżejszy tematycznie repertuar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Polecam zacząć od "Księżycowej kołysanki" albo dziewczyny, którą zniknęła.

      Usuń
  2. Nie wiem... Tematyka macierzyństwa mnie nie interesuje, ukazywanie na blogu (czy ogólnie w sieci) swojego życia jako idealnego - też nie. Zwłaszcza że znam co najmniej kilka osób, które tak zmyślają, a o jednej dwa lata temu było dość głośno w necie, z takim hukiem upadł kreowany przez nią świat. Peszek. Jest jednak coś w Twojej recenzji, co sprawia, że nie mówię nie tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudny temat (w sumie zarówno nieplanowana ciąża, jak skomplikowane ewidentnie małżeństwo i koszmarny stan depresji), tym bardziej zachęcający do lektury. Nie czytałam jeszcze niczego pani Misiołek i chyba czas to zmienić. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Misiołek, tak jak pisałam w recenzji, pisze naprawdę dobre i ciekawe książki. Polecam spróbować :)

      Usuń
  4. Wszystkie tematy poruszone w książce są bardzo interesujące, więc chętnie po nią sięgnę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co, jak czytałam Twoją recenzję to sobie tak myślałam, że cholera, moja sytuacja finansowa dupy nie urywa, ale poza tym to naprawdę mam szczęscie. Na temat macierzyństwa nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, ale wszystko inne, o czym piszesz, a co wydaje się inne niż na pierwszy rzut oka, u mnie wygląda niemal jak z bajki. Z jednej strony ciekawi mnie strasznie ta ksiązka, bo Twoja recenzja wywarła na mnie tak mocne wrażenie, jak już dawno żadna inna, ale z drugiej nie wiem czy teraz jest dobry czas na trudne, ponure lektury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak odebrałaś moją recenzję, niezwykle miło mi to czytać :)

      Usuń
  6. Katarzynę Misiołek poznałam przy książce "Kryształowe motyle" i chwyciła mnie za serce. Tą książkę również mam na liście do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie tej książki jeszcze nie czytałam:)

      Usuń
  7. Tym razem nie jestem przekonana do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale myślę, że warto dać jej szansę:)

      Usuń
  8. Temat super ciekawy. Trochę obawiam sie czy podołalabym z tymi dramatami. Szczególnie, ze w grę wchodzą dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. A wg mnie temat bardzo ciekawy, nietuzinkowy. Chętnie sięgnęłabym po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie jest to książdka na teraz...

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka nie dla mnie, porusza ważne tematy, ale ja jednak wolę inne gatunki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o niej, ale jestem bardzo ciekawa czy ta książka mnie porwie. ;)
    Ps. Bardzo interesująca okładka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym zapomniałam wspomnieć. Okładka jest świetna!

      Usuń
  13. Pierwszy raz spotykam się z tą książką. Ukazanie prawdziwego, szarego życia w czasach kolorowego instagrama i facebooka - coś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam, ale czekałam na recenzję, by móc dowiedzieć się coś więcej. Sama jestem matką i wiem jakie trudne potrafią być dni. Nie wiem czy dla mnie, by to nie było za dużo tych smutnych zdarzeń w życiu bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bohaterka trochę denerwowała. Miała dużo pretensji, daremnego męża, ale też nie potrafiła wybrać sobie w tym małżeństwie lepszej pozycji

      Usuń
  15. Mnie już sam opis zaintrygował, a Twoja recenzja utwierdziła w tym, że chcę przeczytać tę książkę. Jestem ciekawa czy mi się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie do końca książka się wpisuje w moje zainteresowania, więc raczej ją sobie odpuszczę :P ale recenzja super!

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. A może jednak? Autorka napreawdę potrafi zainteresować ;)

      Usuń
  18. Ciężki temat. I jakże...prawdziwy. Macierzyństwo to nie tylko blaski ale i cienie...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.