sobota, 4 kwietnia 2020

Podsumowanie marca

Marzec był chyba najtrudniejszym i najdziwniejszym miesiącem jaki dane mi było przeżyć. Nagle cały świat stanął w miejscu, a wszystko, co znane, kochane, ale chyba na co dzień niedoceniane, stało się nieosiągalne. Wyjście do parku, spotkanie z koleżanką na kawie, odwiedzenie dziadków, rodziców, wszystko to, co składało się na codzienne życie musiało zostać wstrzymane. Nadzieja na lepsze jutro jednak nie umarła.
Pięknie ujął to papież Franciszek :
Dzisiaj, przed snem, pomyśl o dniu, w którym możemy znów wyjść na zewnątrz. Jak się znów spotkamy, a możliwość zrobienia zakupów z całą rodziną będzie się wydawać wakacjami. Pomyśl o czasie, kiedy kawa w barze, uściski, widok spacerujących za rękę ludzi, bieganina roześmianych dzieci, powrócą do naszego życia. Pomyśl o tym, że to co dzieje się teraz, będzie tylko wspomnieniem, a nasze normalne, zwyczajne życie będzie jak prezent – nieoczekiwany i piękny. I pokochamy wszystko, co dotąd wydawało się oczywiste. I będziemy wdzięczni za każdą sekundę. Kąpiel w morzu, wschody i zachody słońca, tosty, śmiech. Znowu będziemy się śmiać.
A to wszystko dzięki odwadze i sile każdego z nas.
Do zobaczenia wkrótce!

Muszę przyznać, że w tym trudnym czasie humor poprawiały mi ... memy. Naprawdę, to chyba dzięki nim podeszłam do tego wszystkiego spokojnie. 



 itd.

Chociaż zaskoczyło mnie, że nagle się okazało, iż dla ludzi sprawą życia i śmierci jest posiadanie papieru toaletowego, czy makaronu. Trudny to był czas, ale po nim przyszło opamiętanie i jednak dość szybko zauważyłam przystosowanie społeczeństwa do nowych warunków i coraz to ściślejszych zakazów. I chociaż zamknięcie galerii handlowych nie zrobiło na mnie wrażenia, to jednak zamknięcie bibliotek już tak ;)


Chociaż dużo ludzi twierdzi, że mamy teraz więcej czasu, ja mam jednak odmienne spostrzeżenia. Czasu na czytanie mam mniej. Moja córka nie ma rodzeństwa, a nie wychodząc do przedszkola i nie spotykając się z przyjaciółmi, przez cały dzień jestem jej jedyną towarzyszką. Mi to nie przeszkadza. Nie mam problemów z wymyślaniem zabaw, prac plastycznych, wcielaniem się w zabawach w gadające misie, czy lalki. Pewnie dlatego z takim trudem przychodzi mi słuchanie narzekań matek na ich dzieci, na brak 'świętego spokoju', bo ich dzieci się kłócą, godzą, bawią, biją, znowu kłócą. To jest tak ważne i tak im tego zazdroszczę, że samo pisanie i myślenie o tym, że moja córka ma tylko mnie, mnie smuci. Żaden rodzic choćby nie wiem jak się starał nie zastąpi relacji między rodzeństwem, czy rówieśnikami. Jestem zaskoczona, że tak wielu rodziców całkiem na poważnie pisze, iż przeżywa trudny czas ze swoimi własnymi dziećmi. Naprawdę? W dobie internetu, dostępu do wszelakich inspiracji, książek, zabawek tak trudno nam wytrzymać w domu z najbliższymi?

Obecna sytuacja wiele mi pokazała. Wbrew wszystkiemu, ma ona jednak i pozytywne strony. Nie będę się jednak rozpisywać o swoich spostrzeżeniach, polecam tekst Marty z bloga W sercu książki. Spisała wszystko to, co siedzi w mojej głowie i sercu -> tekst

Mimo wszystkich przeciwności udało mi się przeczytać 5 książek, z czego 4 doczekały się recenzji. Najmilej wspominam "Zbrodnię na blokowisku" Aleksandry Rumin oraz "Bez zobowiązań" Pauliny Wysockiej - Morawiec. Natomiast największe rozczarowanie przyniosła mi książka Ewy Pirce "Tu i teraz", i nie chodzi tyle o samą fabułę, co błędy i niedopatrzenia fabularne. Na recenzję czekają jeszcze "Władca marionetek" oraz "Śmiałe przedsięwzięcie". Zanim jednak o nich napiszę zamieszczę jeszcze wpis o moich pomysłach na spędzanie czasu z dzieckiem. Prace kreatywne, dobre książki, gry - może komuś się przyda i skorzysta.

Instagramowo marzec był bardzo miłym miesiącem - świętowałam w nim 3700 obserwatora, zorganizowałam także kilka konkursów - jeden jeszcze trwa, zapraszam (KONKURS). 
Były też i rozczarowania. Okazało się, że wydawnictwa, które tak miło się do nas zwracają, proponując książki do recenzji w drugą stronę już takie miłe nie są. Mam wrażenie, że Ci ludzie myślą, że robią nam łaskę, a przecież to dzięki nam trafiają do szerszego grona odbiorców, to my robimy im reklamę, zamieszczając opinie na stronach księgarń, portalach, grupach. Robimy im zdjęcia, reklamując na IG, fb, czy blogach. czytamy, dzieląc się spostrzeżeniami a to wszystko za egzemplarz, który w najlepszym wypadku jest już egzemplarzem finalnym. Mocno rozczarowujące podejście, (mowa tu o wydawnictwach: Zysk i S-ka oraz Otwarte).

A jak Wy przeżyliście marzec? Jak się macie? Jak zdrowie? Trzymajcie się Kochani!   

33 komentarze:

  1. Ja też poprawiam sobie humor oglądając memy. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie sprawdzają się gdy każde włączenie informacji to spotkanie ze strachem, smutkiem, i takim czarnowidztwem

      Usuń
  2. Narazie jest okej. Praca jest, choć firma nie ma się różowo. Pocieszam się tym, że mamy własny, prywatny podwórek więc można wyjść i pobawić się z psami. Nadal staram się odcinać od wiadomości, wieczorem sprawdzę tylko liczby i to wszystko. Zakupy są jednak dla mnie jakąś traumą, bo o tylu rzeczach trzeba pamiętać. Dezynfekcja, rękawiczki, odstęp. A ludzie się ciągle poruszają i wszyscy przypominają korale poruszane wodą.
    Czytałam o Zysk i S-ka. No głupie to i tyle. Nie widuję w tv reklam książek, więc gdyby nie blogerzy to pewnie nic bym nie wiedziała, bo nie śledzę stron wydawnictw pod kątem nowości. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własne podwórko to, coś cudownego - zazdroszczę;) Dobrze, że my mamy chociaż balkon, bo niektórzy przeciez nawet tego nie mają. Ja ostatnio tylko zakupy przez neta, chociaz to nie jest rozwiązanie idealne, bo nigdy nie wiesz, co zostanie przywiezione, a co nie.

      Usuń
  3. Ja tez jakos wcale nie miał nadmiaru czasu pomimo te sytuacji. Pracuje z domu po 8-9 godzin wiec jedyne co to nie tracę czasu na dojazdy. Jedynie w weekendy mam wiecej czasu dla siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To więcej czasu to zyskały chyba tylko osoby niepracujące i nie mające dzieci :)

      Usuń
  4. Memy naprawdę mogą poprawić nastrój :D Ja też mam obecnie dużo mniej czasu na czytanie, choć powinno być go więcej... Oby jak najszybciej było tak jak powiedział papież Franciszek, bo ciężki to czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba dla wszystkich to miesiąc zupełnie inny od pozostałych. Miejmy nadziej, że jakoś przetrwamy te trudne czasy i wróci normalność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przetrwamy, a przynajmniej świat przetrwa i oby z nami wszystkimi. Może jeszcze wyjdzie z tego coś dobrego.

      Usuń
  6. To nadzieja na lepsze jutro to już coś :)
    Czytając Twój tekst, uświadomiłam sobie, że przez studia to mimo tendencji do narzekania, nie powinnam pisnąć ani słowa.
    A memy świetne wstawiłaś.
    Gratuluję wyniku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Świetnych memów jest całe mnóstwo, co mi zdecydowanie ratuje dobry nastrój ;)

      Usuń
  7. Memy o wirusie poprawiają humor :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to też najdziwniejszy marzec w całym moim życiu, a kwiecień zapowiada się podobnie. Niewątpliwie coś się skończyło... To też dobry czas weryfikacji, choćby wspomnianych przez Ciebie sytuacji z wydawnictwami. Tak tylko chodzi mi po głowie pytanie: Jaką lekcję ludzie wyciągną z tej sytuacji. I czy w ogóle to zrobią? Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno z każdej sytuacji można wyciągnąć coś dobrego. Oby tylko było nam to dane - zdrowie jest najważniejsze, reszta jakoś przyjdzie :)

      Usuń
  9. Dla mnie marzec był zdecydowanie ciężki. Niestety kwiecień też nie będzie łatwy, ale poświęcam czas na hobby, porządki i jakoś się trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to najważniejsze, byle mieć pomysł i coś robić, inaczej naprawdę można zwariować ;)

      Usuń
  10. Szczerze Cię podziwiam i jestem pod wrażeniem siły - Twojej i wszystkich rodziców w tym szalonym czasie. Ja nie mam dzieci, a jako że od zawsze byłam typem domatora, to dla mnie właściwie zmieniło się niewiele. Jestem szczęsliwa siedząc w domu z narzeczonym i czytając książki, chodząc do pracy tylko dwa razy w tygodniu i tylko na dwie godziny. Ale dla rodziców zwłaszcza małych dzieci to musi być strasznie trudny okres...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie samo siedzenie z dzieckiem w domu nie jest problemem. Oczywiście, patrząc na pogodę za oknem chciałabym wyjść, chciałabym by moja córka mogła się wybiegać za wszystkie czasy, ale w domu też nie jest źle:) Mamy pomysły, zabawki, książki, internet - w dzisiejszych czasach bycie w domu naprawdę nie jest takie trudne, nawet z dzieckiem :)

      Usuń
  11. Teraz wszyscy potrzebujemy umilaczy czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najpierw przyznam, że nie spodziewałam się, że tak wiele wspaniałych kobiet "podpisze się" pod moimi spostrzeżeniami. Jestem szczerze wzruszona i jest mi jeszcze lżej, że nie jestem w swoich myślach sama. ♥ W grupie zawsze raźniej. ;) Bardzo mi miło i dziękuję za wyróżnienie jakim jest dla mnie pojawienie się w Twoim poście. ;)
    Po drugie i mnie memy poprawiają nastrój. Memy i... Filmiki z ZOO na facebooku! Nie wszystkie są równie dobre, ale każdy przypomina o tym co jest tam na zewnątrz.. Plus na pewno nadają się do oglądania z dzieckiem. ;)
    Po trzecie chciałam CI podziękować za to co napisałaś o dzieciach. Jako bezdzietna często słyszę, że co ja tam wiem o kwarantannie z dziećmi. Owszem - niewiele. Ale naprawdę mam głębokie przekonanie, że coś jest mocno nie tak, jeśli czytam enty post na Facebooku lub Twitterze, na którym rodzice mówią, że naprawdę mają serdecznie dosyć swoich dzieci, nienawidzą nauczycieli albo mówią, że wolą się zarazić SARS-CoV-2 niż spędzić jeszcze godzinę z WŁASNYMI dziećmi w domu I WYCHODZĄ NA SPACERY/ROWERY/SPOTKANIA ZE ZNAJOMYMI. Mnie się to w głowie nie mieści, mimo, że doskonale rozumiem, że nawet gdy się kogoś bardzo kocha to można mieć go nieco dosyć kiedy jest się zamkniętym na małym metrażu, to jednak no nie aż tak.
    W kwestii wydawnictw mam tylko jedno do powiedzenia - same sobie szkodzą. W pewnym sensie recenzenci to jednocześnie darmowa reklama i najwierniejsi czytelnicy. Tak, darmowa, bo specjaliście od marketingu to płaci się normalną pensję i to nie najniższą krajową. Tymczasem recenzenci za egzemplarz robią posty na blogach, portalach typu Lubimy czytać/BookHunter.pl/Biblionetka/Sztukater/Goodreads, facebookach, instagramach, twitterach, tik-tokach, stronach księgarni, wśród znajomych, a nawet promocja w bibliotekach (często swoje egzemplarze oddaję właśnie do biblioteki i zapewne nie ja jedna)... W efekcie za połowę pensji specjalisty mogą mieć setki jeśli nie tysiące wpisów (bo przypomnę, że często jeden recenzent to znacznie więcej niż wpis na jednym medium!) i to w zupełnie naturalny sposób. Dlatego bardzo żałuję, bo takie nieprzyjemne akcje to bardzo kiepski PR-owy chwyt. No i smutno mi, że to akurat Zysk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod mądrymi rzeczami warto się podpisywać;) Zgadzam się z Twoim komentarzem. Mam nadzieję, że Ci narzekający to głównie tacy narzekający na pokaz, a tak naprawdę są jednak w stanie spędzić ze swoimi bliskimi miesiąc w domu. Może nie zawsze z ochotą,ale jednak bez przesady;)
      Wydawnictwa, o których pisałam bardzo mnie zawiodły. Co prawda mnie te rzeczy osobiście nie spotkały, ale co to za róznica? Żadna.

      Usuń
    2. Ja też mam taką nadzieję... Taka potrzeba atencji, bycia w centrum uwagi... Ech. LUDZIE. :P

      Zgadzam się. Żadna. Ale tak naprawdę to dla nich jest to strata wizerunkowa i w ewentualnych współpracach.

      Usuń
  13. Mam malutkie dziecko i najbardzij brakuje mi spacerów :( poza tym mamy codziennie tyle spraw, że nie ma mowy o nudzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również żal spacerów i posiedzenia na słoneczku w parku <3

      Usuń
  14. Jak na razie u mnie marzec podobny do wcześniejszych miesięcy i oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda,że takie zachowanie wydawnictwa..

    OdpowiedzUsuń
  16. Prawda, dziwny był to marzec. Ja na pewno nie mam więcej czasu na czytanie (ale to tez przez to że chodzę do pracy), rzeczywistość próbuje nas przytłoczyć, le faktycznie memy i filmiki ze słodkimi kociakami to fajna odskocznia.
    Co do wydawnictw to przykro słuchać o takich sytuacjach, mnie jeszcze nigdy nic takiego nie spotkało, każda współpraca którą podejmuję oparta jest na życzliwości.

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.