czwartek, 7 maja 2020

"Dzieci Sendlerowej" Tilar J. Mazzeo

Najbardziej wstrząsające, najbardziej przejmujące, najcelniej trafiające w moje serce i poruszające moją duszę są książki, które opierają się na prawdziwych historiach, na rzeczywistych ludzkich losach. II wojna światowa ma takich przejmujących historii całe mnóstwo. Historie prawdziwego bohaterstwa, którego nie jesteśmy w stanie objąć rozumem, ale też postawy ludzi, których nie mamy prawa oceniać, bo nigdy nie byliśmy nawet o krok od bycia w ich sytuacji. Możemy się dziwić, możemy podziwiać, współczuć, możemy się nawet zastanawiać jakbyśmy sami postąpili. To będą jednak tylko przypuszczenia, bo dopóki nie znajdziemy się w danej sytuacji możemy sobie tylko gdybać. Jedną z osób, które zachwycają moje serce swoim heroizmem, nadludzką empatią, niebywałą odwagą i miłością do drugiego człowieka jest Irena Sendlerowa. Znałam jej nazwisko, znałam dokonania, ale nie znałam jej jako osoby, ani mechanizmu działania. Książka Tilar J. Mazzeo była pierwszą książką, która tak dokładnie pokazała mi jak ta drobna kobieta dokonała tak wielkich czynów, a co chyba ważniejsze, odsłoniła całe grono innych - nieznanych wcześniej dla mnie - heroicznych bohaterów.

Ta książka opisuje niezwykłe losy Ireny Sendlerowej. To opowieść o kobiecie, która dzięki niewiarygodnej odwadze, determinacji i nadziei, podejmując ogromne ryzyko, uratowała przed śmiercią lub deportacją do obozów zagłady 2500 żydowskich dzieci.
Irena Sendlerowa ukryła ich nazwiska w butelce i schowała ją pod starą jabłonią na działce swojego przyjaciela. Miała nadzieję, że po wojnie dzieci zostaną odnalezione przez swoich bliskich. Nie mogła jednak przewidzieć, że 90% krewnych uratowanych przez nią dzieci zginie.

Nazywana Aniołem z warszawskiego getta. Do dzisiaj jest symbolem walki o godność człowieka, szukania nadziei, tam, gdzie już jej nie ma, a także słuchania głosu, który mówi, że trzeba pomagać tym, którym dzieje się krzywda.
W 1942 roku Irena, jako pracownik opieki zdrowotnej, uzyskała zgodę na wchodzenie do warszawskiego getta. Tam, chodząc od drzwi do drzwi, prosiła rodziców i krewnych, aby pozwolili jej wydostać ich dzieci za mury. Namawiała swoich przyjaciół i sąsiadów, żeby pomogli jej je ukryć. Wraz ze współpracownikami opieki społecznej oraz ruchu oporu stworzyła całą siatkę przerzutową. Dzieci były transportowane kanałami, tajnymi przejściami w opuszczonych budynkach, schowane w trumnach lub pod ubraniami.

Ta książka to opowieść o odwadze, miłości i człowieczeństwie, które bardzo jasno świecą nawet w chwilach, kiedy wszystko gaśnie.

Książka "Dzieci Sendlerowej" to opis działalności nie tylko Ireny Sendlerowej, ale także innych, których nazwiska nie były mi znane, a które powinny być równie popularne, jak samej Ireny. To, co mnie zawsze intrygowało, ale jakoś nigdy nie miałam czasu zająć się tym tematem był sposób w jaki Irena i jej pomocnicy wydobywali dzieci z getta. W książce mamy to dokładnie objaśnione. Przenosimy się do czasów drugiej wojny światowej i stajemy się świadkami heroicznej walki o życie dzieci skazanych na śmierć. Sposobów na wyprowadzenie dzieci było naprawdę sporo, jednak każdy  był obarczony ryzykiem śmierci. Ile odwagi musiała mieć Irena Sendlerowa to się po prostu w głowie nie mieści. Nasz podziw dla niej to chyba za mało.

Książka Tilar J. Mazzeo pokazuje nam również życie Ireny Sendlerowej jeszcze sprzed wojny, jej plany, pierwsze nieudane małżeństwo. Tłumaczy skąd w bohaterce wzięła się ta ogromna empatia dla Żydów, a trzeba tu powiedzieć, że odwagi w bronieniu swoich żydowskich przyjaciół jej chyba nigdy nie brakowało. Autorka duży nacisk położyła na perturbacje sercowe Sendlerowej, jej zdeterminowanie, w dużej mierze, przypisując miłości do Adama, ukrywającego się Żyda. 

Książka "Dzieci Sendlerowej" to fabularyzowana opowieść o ratowaniu dzieci z getta. Mamy bardzo szczegółowo opisywane akcje, co w połączeniu z dobrze prowadzoną fabułą powoduje, że czyta się ją z ogromną ciekawością. Wciąga, przeraża, wzbudza wielki podziw. Wiele momentów wywołuje łzy, które nie mają czasu polecieć nam po policzkach, nie mamy czasu 'rozpławić się' w uczuciach targających nasze dusze, gdyż akcja nie przystaje. Po jednym wydarzeniu jest kolejne i kolejne. Gdy sobie uświadomimy, że tak wyglądała codzienność to nie pozostaje nam nic innego jak dziękować, że to nie my musieliśmy wtedy walczyć, podejmować decyzje, ryzykować życiem własnym, rodziny, przyjaciół. To, co dodatkowo świadczy o determinizmie i heroizmie bohaterki to fakt, że nigdy nikogo nie zdradziła. Nawet aresztowana i torturowana niczego nie wyjawiła. Temat aresztowania i więzienia nie był mocno akcentowany. Irena Sendlerowa nigdy nie chciała opowiadać o torturach jakim została poddana, więc i autorka niczego tu specjalnie nie wymyślała.   

Książka, jak wspominałam, opisuje przede wszystkim ratowanie dzieci z getta - stąd tytuł. To one zawsze były dla Ireny Sendlerowej najważniejsze. Autorka przekopała się przez wiele materiałów by naprawdę solidnie przedstawić cały ratowniczy proceder, którym dowodziła Sendlerowa. Jednak ilość osób, które były zaangażowane w tę działalność, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie mura, jest naprawdę imponujący. Zresztą sama bohaterka zawsze powtarzała, że nie działała sama. Nigdy nie zapomniała o swoich przyjaciołach. Byli tak samo ważni, jak ona. 

Serdecznie polecam Wam tę książkę jeżeli chcecie poznać zwykłych - niezwykłych ludzi, którzy byli prawdziwymi bohaterami, aniołami na Ziemi.
Ocena: 9/10 

30 komentarzy:

  1. Warto przeczytać tę publikację. Dobrze, że takowe pojawiają się na rynku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach przeczytać tę książkę. Kilka lat temu oglądałam dokument, który przygotowały studentki z USA, a nawet ją odwiedziły i się w nim wypowiedziała.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Ja za to chciałabym zobaczyć jakieś ekranizacje jej historii :)

      Usuń
  3. Dużo słyszałam o tej książce. Kiedyś z pewnościa po nia sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno w niedalekiej przyszłości ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, to naprawdę kawał dobrej książki

      Usuń
  5. Ta książka znajduje się na mojej liście lektur obowiązkowych. 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Również i ja jestem zainteresowana tą książką. Jestem jej bardzo ciekawa, na pewno po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś na pewno przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie historie na szczęście się nie starzeją :)

      Usuń
  8. Po takie książki warto sięgać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciężki temat i kiedyś przeczytałam dużo książek na ten temat, teraz póki co go unikam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej sama niezbyt przepadam za tego typu powieściami. Wolę historie, które zabiorą mnie w świat fantazji autora, a nie takie, które pod fikcją literacką kryją prawdziwe historie. No i sama tematyka... II wojna światowa to ciężki temat i nie lubię zbytnio o nim czytać, bo targa mną wtedy taka wscieklosc, że często obrywa się niewinnym ludziom, którzy wejdą mi wtedy w drogę.

    Pozdrawiam,
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, chociaż ja lubię historie na faktach. Mocniej do mnie przemawiają.

      Usuń
  11. Nie wiedziałam, że "Dzieci Sendlerowej" to fabularyzowana opowieść o ratowaniu dzieci z getta. Bardzo trudna tematycznie książka, ale chętnie ją poznam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudna, ale satysfakcjonująca, ukazująca taką ludzką dobroć, taki heroizm, bohaterstwo, że serce chociaż się łamie, czytając o zbrodniach, jakie człowiek człowiekowi gotuje to jednak wznosi się, raduje gdy czyta o tych dobrych aniołach.

      Usuń
  12. Zachecasz, ale raczej jej nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.