sobota, 1 sierpnia 2020

Podsumowanie lipca

Jak tam upłynął Wam lipiec? Wyjeżdżaliście gdzieś? Ciągle się słyszy o kolejnych zachorowaniach na koronawirusa i muszę przyznać, że mnie to skutecznie zniechęca do dłuższych podróży i dłuższego pobytu w jakimś miejscu. Wiem, że większość osób przechodzi łagodnie, nawet nie zauważając objawów, ale gwarancji, że ze mną tez tak będzie nie ma. Wolę więc dmuchać na zimne. 

Czytelniczo w lipcu było całkiem dobrze. Na liczniku 6 książek, a z nich 5 recenzji. Dla mnie ok. Gniota całościowego nie było, ale był gniot kilkuscenowy - "(Nie)zdobyta 2" Melissy Darwood i niehigieniczne zbliżenia spoconych, brudnych ciał. I choć całościowo cykl oceniam dobrze, to jednak do tej pory, na wspomnienie tych scen czuję niesmak.
Najlepszą książką minionego miesiąca była "Nocna droga" Kristin Hannah. Nie był to może ten kaliber emocji, co w książce "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" Elżbiety Sidorowicz, ale  z pewnością też ich w książce nie zabrakło. 
Bardzo przyzwoicie, a nawet lepiej niż przyzwoicie wypadły książki z drugą wojną światową w tle, czyli "Kołysanka dla Łani" oraz "Miłość warta wszystkiego"

***

Aby miło zakończyć ten miesiąc zapraszam serdecznie na mój Instagram, na którym dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wab, odbywa się konkurs z pakietem książek Zygmunta Miłoszewskiego "Bezcenny" oraz "Kwestia ceny" 💗💗💗

***

Co przyniesie sierpień?


Czytelniczo na pewno drugą część "Okruchów gorzkiej czekolady". Trochę się boję, bo pierwsza część dogłębnie wniknęła w mój umysł i serce, ale i jestem ciekawa, w którą stronę poszła autorka

Premiera: 21.07

Myślała, że wszystko stracone.
I wtedy znowu dostrzegła promienie słońca.
W liceum plastycznym, w którym uczy się Ania, pojawia się nowy nauczyciel matematyki. Niezwykle przystojny, a zarazem bardzo wymagający i o paskudnym charakterze. Uczniowie z miejsca nazywają go Potworem. Dla Ani miniony rok był szczególnie trudny. Teraz, kiedy wydawało się, że powoli odzyskuje spokój, uderzają w nią kolejne wydarzenia. Pola, najlepsza przyjaciółka, wyjeżdża do Londynu, a nowy nauczyciel wzbudza w niej autentyczne przerażenie. Nieoczekiwanie, w trudnych okolicznościach, matematyk udziela jej pomocy.

Przez przypadek Ania poznaje Gutka i tak trafia do grupy Dworzec skupiającej młodych artystów. To otwiera nowy rozdział w życiu dziewczyny. Michał, zakochany w Ani, cierpliwie czeka na sygnał z jej strony, a Potwór z każdym dniem staje się mniej straszny. Relacje coraz bardziej się komplikują, a Ania nie potrafi do końca rozpoznać swoich uczuć…

***

Na celowniku sierpniowych lektur znalazła się także książka od Wydawnictwa Znak. Jako, że jestem ostatnio na bakier ze szczęściem, choć wdzięczna za wszystko, co mam, to bardzo chętnie zobaczę, co w tym temacie proponuje ks. Strzelczyk.

Premiera 12.08

Ks. Grzegorz Strzelczyk: Kiedy myślimy o ewangelicznych błogosławieństwach, to tak naprawdę myślimy o szczęściu. Ten opis z Ewangelii ma nam dać jakiś rodzaj recepty na szczęście. Powinienem teraz zapytać, choć to bardzo niebezpieczne: kto z was jest szczęśliwy? No dobrze, nie było tego pytania. Odłóżmy je jeszcze na chwilę… Niemniej to jest kluczowa sprawa. Potem dopiero zaczyna się cała opowieść o naszych obowiązkach, celach i tak dalej. Czy jesteśmy szczęśliwymi ludźmi już teraz? Jedna z trud­ności, która pojawia się przy czytaniu błogo­sławieństw, może być taka, że my szczęście „wypychamy” do wieczności. Potem będzie­my szczęśliwi, bo mamy to obiecane, a tu­taj, na ziemi, jakoś to wszystko zniesiemy. Jednak w tekście błogosławieństw mamy: „ Jesteście szczęśliwi, kiedy…”. W czasie teraźniejszym!

Ks. Grzegorz Strzelczyk przeko­nuje, że odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki – w programie, jakim są błogosławieństwa. Za­gląda w głąb człowieka i konfrontuje je z naszymi niepoko­jami i pytaniami. Pokazuje, że Ewangelia – nawet jeśli mówi rzeczy trudne albo zaskakują­ce – jest drogą do spełnionego życia. Ta książka inspiruje, prowokuje, otwiera oczy.

***

Planuję również post dotyczący patronatów. Kto widział moje story ten zauważył pewną dyskusję. Otóż, bazując na swoim doświadczeniu - w którym propozycje patronatów nie przewidywały poznania przeze mnie książki przed ostateczną na nie zgodą, zapytałam jak to jest u innych. W końcu wydawnictw dużo, a ja nie współpracuję ze wszystkimi, z żadnym regularnie. Okazało się, że na palcach jednej ręki zostały wymienione takie, które to robią. Szok i niedowierzanie. Wysłałam więc do kilku wydawnictw maila z prośbą o odpowiedź, jak to wygląda u nich. Jeżeli odpowiedzą, dam Wam znać. 
Podejmujecie się patronowania książkom tylko na podstawie opisu?

***

Pierwszy raz udało mi się opublikować podsumowanie miesiąca równo z wybiciem nowego ;) ale to dlatego, że planuję jeszcze jedno, z tymże oddam je w ręce innych blogerek. Poprosiłam 5 lubianych i obserwowanych przeze mnie blogerek i bookstagramerek o polecenie 1(!) książki uznanej przez nie za najlepszą w minionym miesiącu. Chciałabym aby taka 'akcja' stała się stałym, comiesięcznym elementem moich wpisów, co Wy na to?

***

A na nowy miesiąc życzę Wam słoneczka, uśmiechu i samych dobrych lektur :)

44 komentarze:

  1. Co do ostatniego tematu, tylko raz poproszono mnie o patronat i zgodziłam się od razu, ale to była książka o kotach. Okazała się nie taka fajna, jak myślałam wcześniej (tzn. nudniejsza), ale i tak nie żałuję. Tylko wtedy logo nie miałam (i dalej nie mam), więc pamiętam głównie perypetie z robieniem na szybko czegoś, co mogło go przypominać. Patronowanie czemuś, czego się nie zna wcześniej, uważam za bezsens. Przecież to może być gniot albo książka pełna szkodliwych stereotypów. Może jestem małym blogerkiem, ale szanuję swój nick, blog i w ogóle siebie, nie podpiszę się pod czymś, co jest według mnie kiepskie czy zwyczajnie złe.

    A co do książek, w lipcu przeczytałam chyba z 3 i to na Legimi, w ramach testowania abonamentu. Znudziło mi się czytanie na lapku i skasowałam po tygodniu ;) A tak to siedzę w domu, jak zwykle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielam każde Twoje słowo dlatego do tej pory niczemu jeszcze nie patronowałam ;)
      Nie wiem, czy kiedykolwiek przekonam się do książki elektronicznej, i chociaż zabranie czytnika jest lżejsze i pewnie praktyczniejsze to jednak nie umiem sobie wyobrazić nie trzymania książki w rękach ;)

      Usuń
  2. "Okruchy gorzkiej czekolady" mnie zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza część to był majstersztyk emocjonalny, w swym tragizmie i prawdziwości była to cudowna książka. Za drugą częśc się dopiero zabieram i mam nadzieję, że nie pożałuję :)

      Usuń
  3. Ciekawy temat z tymi patronatami. Ja jeszcze żadnego nie mam na swoim koncie, ale jestem w szoku... Jakoś nie wyobrażam sobie patronowania czemuś, czego na dobrą sprawę nie znam... A na opisie okładkowym zamieścić można wszystko. Nie zgodziłabym się na ślepo...

    Bardzo ciekawa jestem tej książki Strzelczyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest ciekawe, że tak wielu ludzi, jak Ty, czy ja sobie tego nie wyobraża, a wychodzi na to, że większość tak właśnie robi. Mnie to szokuje.

      Usuń
  4. Być może skuszę się na te "Okruchy gorzkiej czekolady". Przy okazji życzę wszystkiego dobrego w nowym miesiącu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana i Tobie życzę samych cudowności :)

      Usuń
  5. Piękne podsumowanie. Ja w tym roku nigdzie raczej nie wyjeżdżam, chyba że zimą. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie również udało się w lipcu przeczytać 6 książek. 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie otrzymałam propozycji patronatu.... to chyba wyróżnienie. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo, bardzo dobry wynik. ;) Chętnie przeczytam taki post o patronatach, też jestem ciekawa jak to wygląda w różnych wydawnictwach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję wyniku. U mnie nie wiele więcej. Ja od miesięcy siedzę w domu rodzinnym. Widziałam twoje Instagram Stories o patronatach. Jestem ciekawa twojego postu.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe podsumowanie 😊 przeczytałabym "okruchy gorzkiej czekolady"😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Raz dostałam propozycję patronatu, ale wynikła z tego trochę dziwna sytuacja i koniec końców nic z tego nie wyszło. A mianowicie gdy poprosiłam o książkę w pdf, najpierw wydawnictwo nie odpisywało przez 3-4 dni, a potem odpisało, że nie ma już miejsc. I teraz zastanawiam się, czy był to sposób spławienia, czy faktycznie te miejsca się już zapełniły przez osoby, które w dużym prawdopodbieństwie nie poznały książki. A taki post wydaje się naprawdę ciekawy, czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minęły już 2 tygodnie od wysłania do wybranych wydawnictw maila i do tej pory nie otrzymałam ŻADNEJ odpowiedzi. czy to coś znaczy, czy coś zwrotnego przyjdzie nie wiem. Ocenę pozostawię Wam.

      Usuń
  12. Gratuluję wyniku :) Ja przestałam robić podsumowania, głównie dlatego, że już sobie nie notuję, co przeczytałam ^^' lipiec szybko minął, przy Małej w ogóle czas mi pędzi jak szalony. Urlopu w tym toku i tak nie planowaliśmy, a w dodatku z pogodą różnie bywa, więc nic straconego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię podsumowanie gdy mam do napisania coś jeszcze dodatkowego;) Przy dziecku, faktycznie, czas nie płynie a gna;) Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Plany na wyjazdy były, ale przez obecną sytuację na świecie, niestety trzeba było wszystko pozmieniać. Plus jest taki, że można zawsze uciec w książki i chyba na to poświęciłam cały lipiec ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już się przyzwyczaiłam do koronawirusa. Można nigdzie nie jeździć, a zarazić się w sklepie albo w pracy, czy u lekarza. A szkoda siedzieć w domu i patrzeć jak piękne letnie dni upływają. W lipcu byłam jedynie w Bieszczadach, ale mam już zaplanowane inne wyjazdy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Co do wakacji to byłam nad morzem i kurcze chyba coś złapałam, bo leże chora w łóżku. Także masz rację, lepiej zostać w domku! Co do Twojego podsumowania, to jak rozumiem na 6 książek tylko jedna była gniotem, bo dobry wynik! :D Co do premier sierpniowych to muszę przyznać, że żadna książka mnie nie urzekła, ale zobaczymy.

    Zapraszam na nowy post: czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. "Okruchy gorzkiej czekolady" chętnie bym przeczytała :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha gdzie mi patronowanie kiedy ja się nawet na recenzowanie książki nie łapię :) No wiem, to pytanie mogłam sobie pominąć. Ale chętnie o tym później poczytam, bo to interesujące.
    Byliśmy kilka dni w Toruniu i jak do tej pory nic nam nie jest. Nie planujemy jednak już teraz wyjeżdżać, bo faktycznie strach. Lepiej poczytać książki :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie planuję urlopu:D Mam jeszcze zapas literatury:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie planuję urlopu:D Mam jeszcze zapas literatury:)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie lipiec był zwariowany, praca, mąż w szpitalu, córki u babci a potem urlop, ale udało się wygospodarować trochę czasu na czytanie i 8 lektur za mną. Serce na wietrze już stoi na półce, pewnie spędzę z tą książką sporo czasu bo to niezłe tomiszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tym razem Okruchy są naprawdę zacną w kartki powieścią :) Zaczytanego sierpnia!

      Usuń
  21. U mnie było standardowo, co i tak okazało się wyczynem przy nawale pracy. Czekam na urlop...

    OdpowiedzUsuń
  22. Po pierwsze gratuluję ciekawego czytelniczego lipca. Ja na wakacje zdecydowałam się uciec na chwilę do rodziny oraz do lasu. ;) Też mam obawy zdrowotne i kompletnie nie mam ani czasu, ani chęci ryzykować wizyty na OIOMie. :P
    Bardzo podoba mi się pomysł z polecajkami! :) Jestem tylko ciekawa - pytasz je o najlepsze książki spośród tych, które w zeszłym miesiącu przeczytały czy tych, które zostały wydane?
    Zaciekawił mnie temat patronatów. Niczemu jak na razie nie patronowałam m.in. dlatego, że nie wyobrażam sobie reklamować i namawiać do lektury czegoś czego nie przeczytałam... Dziwna to praktyka, jestem autentycznie zaintrygowana co odpiszą Ci wydawnictwa, do których napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:)
      Mam właśnie tak samo. Niby wszyscy, czy większość przechodzą bezobjawowo, ale nie wiadomo, czy sama mialabym tyle szczęścia;)
      Co do Twoich pytań - pytane dziewczyny miały polecić najlepszą przeczytaną książkę w lipcu, wybór pozostawiam im:)
      A co do patronatu... wiesz, że żadne wydawnictwo jeszcze nie odpisało? Nie chcę nic mówić, ale o czymś to chyba świadczy ;)

      Usuń
  23. Świetny wynik ;) mi udało się przeczytać 7 książek :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi się taka akcja podoba ;)
    Książek nie czytalam i niestety raczej nie przeczytam (brak czasu :(). Gratuluje przeczytania tylu książek!

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.