niedziela, 21 lipca 2019

"Never Never" Colleen Hoover, Tarryn Fisher

Miałam ostatnio problem ze znalezienie ciekawej lektury, żadna, którą zaczęłam mnie nie wciągała. Po pomoc zwróciłam się do innych ksiązkoholików, którzy podzielili się swoimi typami. I tak uzbrojona w kartkę ruszyłam do biblioteki. Niestety, większości jeszcze nie mieli, ale (rzecz jasna) z pustymi rękoma nie wyszłam. Jednym z nabytków był "Never Never" Colleen Hoover i Tarryn Fisher. Hoover znam z 3 książek, w tym takiej, którą do tej pory wspominam jako jedną z lepszych jakie przeczytałam - "9 November". Oczywiście tego samego dnia zaczęłam czytać i .... przepadłam. Tak powinny zaczynać się wszystkie książki, bez wstępu, od razu środek akcji, no bo jak można po nim odłożyć książkę? Nie można! Ja już nie odłożyłam ;)
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.

Książka ma bardzo ciekawą okładkę, lubię takie, przyciągają wzrok i sygnalizuje zawartą w niej tajemnicę. Na dodatek, po jej otworzeniu, mijamy 2,5 strony rekomendacji blogerek książkowych - chyba jeszcze się z tym w książkach nie spotkałam, zawsze były one na okładkach. Gdy miniemy peany, trafiamy do części pierwszej, która od razu wciąga nas w wir tajemniczych wydarzeń, w których dwójka głównych bohaterów - Charlie i Silas - nie wiedzą gdzie są, kim są, co robią. 

Autorki podzieliły powieść na 3 części, z których ostatnia jest, niestety, najsłabsza. Zakończenie i wyjaśnienie całej historii mnie zupełnie nie przekonało. Czytając miałam wrażenie, że autorki nie bardzo wiedziały, co chcą osiągnąć. Na szczęście, aby dojść do zakończenia trzeba zmierzyć się z dwoma naprawdę ciekawymi i wciągającymi częściami. "Never Never" to powieść z nastoletnimi bohaterami, dreszczykiem emocji i miłością, którą trzeba wciąż od nowa budować. Relacja między bohaterami została bardzo ciekawie przedstawiona. Z jednej strony realistyczne młodzieżowe zmienne zachowania, odzywki, humory, z drugiej miłość trochę idealizowana, ale o której  przyjemnie się czytało. Bohaterowie odkrywają, że byli parą, ale oprócz tego nie wiedzą nic i nic nie pamiętają. Razem z nimi poznajemy fakty dotyczące ich życia, i zastanawiamy się, co takiego się wydarzyło, że cała ich pamięć została wymazana. 

Podoba mi się klimat powieści "Never Never". Tajemniczość, niedopowiedzenia, atmosfera poszukiwań odpowiedzi - klimaty iście thrillerowskie, przez co trudno się od niej oderwać. Jak danego dnia zaczęłam tak po północy skończyłam. Nie oznacza to jednak, że książka była idealna. Na pewno nie. Mamy tu parę wydarzeń mocno naciąganych, które mnie zaintrygowały i .... rozczarowały swoim wyjaśnieniem. Powieść Hoover i Fisher to połączenie "Dnia świstaka" z "I że Cię nie opuszczę", z thrillerowsko-kryminalnym tłem. Jeżeli więc lubicie romantyczne, wciągające, dobrze zapowiadające się powieści ze słabym, naciąganym zakończeniem - albo inaczej, jesteście w stanie przymknąć na nie oko to się nie zawiedziecie. Do prawie samego końca czyta się naprawdę dobrze!
Ocena: 6+/-7-nie umiem się zdecydować ;) // 10

czwartek, 18 lipca 2019

"Siedmiopiętrowa góra" Thomas Merton

Wiara, Bóg, religia - to nie są łatwe tematy. Mówienie o wierze publicznie też raczej nie jest popularne, a ja dziś chciałabym Wam troszkę o wierze opowiedzieć. Nie będzie to jednak traktat o mojej wierze, a o dochodzeniu do wiary Thomasa Mertona. Wydawnictwo Zysk i S-ka wydało w maju niezwykle ciekawą książkę, autobiografię Thomasa Mertona (1915-1968) - pisarza, poetę, katolickiego księdza, trapistę w opactwie Gethsemani. "Siedmiopiętrowa góra", bo taki tytuł nosi ta książka, opublikowana została pierwszy raz w 1948 roku i odniosła ogromny sukces wydawniczy. Wszystko za sprawą jej autora i bohatera.
https://www.instagram.com/femina_domi/

niedziela, 14 lipca 2019

"Plotka" Lesley Kara


Książka ta trafiła w moje ręce jeszcze przed ostateczną korektą i muszę przyznać, że od pierwszej strony mocno wciągnęła. Historia przedstawiona przez autorkę jest oparta, albo raczej inspirowana prawdziwą historią małoletniej morderczyni Mary Bell, która w 1968 roku jako jedenastolatka zabiła dwóch kilkuletnich chłopców. Pierwszego udusiła, drugiego udusiła i pośmiertnie okaleczyła. Uznano ją za niepoczytalną i umieszczono w zakładzie poprawczym. W wieku dwudziestu trzech lat została wypuszczona na wolność i otrzymała nową tożsamość, by móc rozpocząć nowe życie.


Przeprowadzka z Londynu do nadmorskiego Flinstead miała być dla Joanny i jej synka Alfiego nowym początkiem. Pewnego dnia rozmawiając z innymi matkami, Jo dowiaduje się, że w ich sennym miasteczku podobno mieszka pod nowym nazwiskiem słynna morderczyni, która jako nieletnia wbiła małemu chłopcu nóż kuchenny prosto w serce.
Początkowo kobieta bagatelizuje tę plotkę, jednak szokująca wiadomość nie daje jej spokoju do tego stopnia, że powtarza ją dalej. Plotka zaczyna żyć własnym życiem i rozprzestrzeniać się jak pożar.
Kiedy Joanna wchodzi do Twittera i odczytuje: „plotki potrafią zabijać”, a kilka dni później na szkolnej tablicy ogłoszeń widzi przerobione zdjęcie klasowe, na którym w piersi Alfiego tkwi zakrwawiony nóż, zaczyna baczniej przyglądać się mieszkańcom Flinstead.
Czy jej synek jest w niebezpieczeństwie? Kim jest ukrywająca się dzieciobójczyni?

czwartek, 11 lipca 2019

Seria "Zaopiekuj się mną"

Przez wakacje chciałabym na blogu położyć większy nacisk na książki przeznaczone dla dzieci. Lato okres wyjazdów, dłuższego czasu spędzanego z pociechami i myślę, że wielu rodziców mogłoby skorzystać z naszych poleceń, zwłaszcza, że moja córka to już wytrawna czytelniczka, która mnóstwo książek z nami, jak i samodzielnie, przeczytała. I tak lipiec chciałabym rozpocząć serią książek przeznaczoną dla dzieci +6lat. Już dawno miałam to zrobić, ale jakoś zawsze było coś 'ważniejszego', a naprawdę warto o niej wspomnieć. "Zaopiekuj się mną" to jedne z ulubionych powieści mojej 6-letniej córki, a nasza kolekcja stale powiększa się o nowe tytuły.


poniedziałek, 8 lipca 2019

Podsumowanie czerwca

Za nami intensywny, gorący czerwiec. Miesiąc, w którym przywitaliśmy wakacje i pierwszą falę upałów; miesiąc, w którym przeczytałam 7 książek dla dorosłych i milion tych dla dzieci ;) Był to chyba pierwszy miesiąc, w którym nie było żadnej kiepskiej, (dla mnie), książki!!!

Najniżej, przeze mnie, ocenioną książką w czerwcu była powieść Anny Bichalskiej "Znak kukułki". Mimo, iż oceniłam ją na 5 pkt, (w skali do 10), to wcale nie oznacza, iż uznałam ją za słabą, jak chyba niektórzy to odebrali. To dość nowatorska opowieść, w której autorka zawarła troszkę zbyt dużo elementów, natomiast same 'jądro' powieści było naprawdę ciekawe. Gdyby pozbyć się paru powtarzających się elementów, (kolejne warianty tego samego snu, które w zasadzie nic nie wnosiły), dałabym jej zdecydowanie wyższą notę.
Po szczegóły zapraszam TUTAJ.

piątek, 28 czerwca 2019

"Wyspy szczęśliwe" Wioletta Sawicka

Jeżeli mielibyście przeczytać w tym roku tylko jedną książkę z gatunku obyczajowych, to polecam Wam "Wyspy szczęśliwe" Wioletty Sawickiej.


Wrażliwa, ufna, trochę naiwna Joanna pragnęła od życia tylko jednego: chciała mieć rodzinę. Taką, w jakiej sama rosła, zanim rodzice zginęli w wypadku. Skończyła studia, ale nie myślała o pracy i robieniu kariery. Młodzieńcza miłość zaowocowała ślubem i dzieckiem. Joanna była szczęśliwa, spełniły się jej marzenia. Tomasz prowadził firmę, zarabiał na dobre życie, Joanna zajmowała się córeczką, domem, ogrodem - i to był jej bezpieczny świat.
Pewnego dnia Joanna budzi się w zupełnie nowej rzeczywistości. Musi stawić czoło dramatycznej sytuacji i zmierzyć z własnymi słabościami, a jest do tego zupełnie nieprzygotowana.
W tym najtrudniejszym czasie swojego życia poznaje ludzi, którzy uświadamiają jej, że życie to wzloty i upadki. I to nie sukcesy nas kształtują, a przeciwności losu.

wtorek, 25 czerwca 2019

"Kiedyś po Ciebie wrócę" Agata Czykierda-Grabowska

Byłam niezwykle ciekawa jak wypadnie moje pierwsze spotkanie z Agatą Czykierdą-Grabowską. Opis jej najnowszej powieści - "Kiedyś po Ciebie wrócę" - zaintrygował mnie, dodatkowo bardzo spodobała mi się okładka książki, szybko więc zabrałam się za zgłębianie treści, mimo, iż nurt new adult nie należy do moich ulubionych.
Roksana wraca do rodzinnego miasteczka po rocznej nieobecności. Ma jasny cel – musi się dowiedzieć, co spotkało Anię, która pewnej nocy jakby rozpłynęła się w powietrzu. Znajdzie tego, kto od samego początku kłamie. Zrobi to, chociaż w sieci przemilczeń i tajemnic niełatwo odnaleźć ścieżkę prowadzącą do prawdy…
Bartek oddałby wszystko, żeby pomóc Roksanie odnaleźć zaginioną siostrę. Jest jej najwierniejszym przyjacielem od lat, od dawna też ma nadzieję, że dziewczyna poczuje do niego coś więcej. Gdy zaczyna między nimi iskrzyć, Roksana w końcu czuje, że żyje, i na chwilę zapomina o tragedii, która zniszczyła jej rodzinę.

Czy jednak wybaczy mu, kiedy dowie się, co chłopak przed nią ukrywał?
Czy można pokochać kogoś, kto ma tak wielką tajemnicę?
 

Główna bohaterką powieści jest Roksana, młoda dziewczyna, studentka, której rok wcześniej zaginęła młodsza siostra. Przez cały ten czas nie nastąpił żaden przełom w śledztwie, nie pojawili się nowi świadkowie, nic nie wiadomo o nowych okolicznościach itd. Roksana wraca więc po roku studiów do domu aby rozpocząć prywatne śledztwo. Zanim jednak ono się rozkręci, na drodze Roksany staje dawny znajomy Bartek, którego można powiedzieć, iż porzuciła rok wcześniej, uciekając przed tragedią. Bartek to dobry/zły chłopak, człowiek, który pomimo przeciwności losu rozkręcił swój własny biznes, i któremu aktualnie bardzo dobrze się powodzi, chociaż jego serce jest złamane. Bardzo szybko tych dwoje zaczyna krążyć wokół siebie, coraz silniej zacieśniając więzi. Jednak śledztwo Roksany co i rusz przynosi nowe fakty, które nie pozwalają jej na pełne zaufanie Bartkowi, na dodatek na horyzoncie pojawia się jej dawna wielka miłość...

"Kiedyś po Ciebie wrócę" napisana jest tak, że wciąga od pierwszych stron. Główna bohaterka to dziewczyna, którą można polubić. Empatyczna, energiczna, szczera. Może trochę późno, (w końcu minął rok), ale zakasuje rękawy i bierze się do roboty. Jej relacja z Bartkiem, (chłopak marzenie), ciekawie się rozwija, wzbudza naszą sympatię i ciekawość. Kibicujemy im i mamy - ja miałam - wielką nadzieję, że ten związek przetrwa do końca historii. Autorka stworzyła także niezwykle interesujący portret rodziców Roksany, osób, które zmagają się z największa tragedią jaka ich w życiu spotkała. Czytając bardzo im współczułam, niezwykle autentyczni i chociaż stanowią raczej tło całej historii, to jest to tło oscarowe i mocno przyciągające naszą uwagę.
"Kiedyś po Ciebie wrócę" Agaty Czykierdy-Grabowskiej to powieść, która mnie bardzo zaciekawiła, którą śledziłam z niezwykłym zainteresowaniem, nie mogąc odgadnąć zakończenia. Losy zaginionej siostry okazały się bardzo wciągające, prywatne śledztwo odsłaniające coraz to nowe fakty wciągało jak dobry kryminał, a rozgrywający się obok tego romans tylko dodawał całej historii smaczku. Mimo, iż usunęłabym z książki sceny erotyczne, które moim zdaniem w takim 'zbliżeniu' były zbędne to jednak całą historię oceniam bardzo wysoko. Zostałam zaskoczona rozwojem akcji i jej zakończeniem. Podobało mi się też udane sportretowanie rodziny w obliczu tragedii i różne sposoby radzenia sobie z nią - brawo Pani Agato!

Podsumowanie: Krótko i treściwie stwierdzam - to było dobre, polecam!
Ocena: 8/10